W ostatnim czasie codziennie dostaję zapytania o to co można kupić triathloniście. Nic w tym dziwnego, bo święta zbliżają się wielkimi krokami, a wiele osób chciałoby uszczęśliwić swojego triathlonistę lub triathlonistkę. Zanim jednak przedstawię swoją listę rzeczy, powiem ze swojego punktu widzenia czego lepiej unikać i co niekoniecznie będzie dobrym prezentem.

Unikajmy przede wszystkim wszystkie rzeczy, które wymagają dopasowania lub są uzależnione od indywidualnych preferencji zawodnika. Powinny one być wybrane przez osobę, która ma z nich korzystać. Przykładowo okularki pływackie, które jednej osobie pasują perfekcyjnie, drugiej mogą przeciekać lub sprawiać dyskomfort, to samo tyczy się siodełek, strojów, pianek, kasku, odżywek itp. Jeśli nie wiemy z jakiego konkretnego modelu i rozmiaru będzie zadowolony triathlonista, to lepiej w to nie brnąć 🙂 Kolejną zależnością jaką się kierujemy, to im mniej jesteśmy obeznani w temacie, tym bardziej powinniśmy się skłonić ku uniwersalnym rzeczom używanych przez większość triathlonistów i które trzeba co jakiś czas wymieniać. Wtedy mamy większą pewność, że prezent będzie trafiony.

W swoim zestawieniu postawiłem na rzeczy raczej z niskiej półki cenowej, ale będące przydatnym i uniwersalnym dodatkiem dla większości triathlonistów.

1. Plecak basenowy/triathlonowy. Bardzo praktyczna rzecz, nie tylko przy wizytach na basenie, ale także na zawodach. Co wyróżnia taki plecak? Duża, pojemna komora, osoba kieszeń na rzeczy mokre lub buty. Siateczki na bidon. Dodatkowe kieszenie szybkiego dostępu. Karabińczyk/uchwyt do którego można przyczepić kask lub siatkę. Ze swojej strony polecam plecak pływacki TYRa, korzystam z niego już dwa lata i muszę powiedzieć, że jest niezniszczalny, zero uszkodzeń i defektów 🙂 Dodatkowo pewnie można dogadać się z chłopakami ze sklepu na personalizację takiego plecaka.

2. Skarpetki kolarskie. Mały element, który potrafi mocno wyróżnić zawodnika treningu. Poza tym jadąc na obóz sportowy, to skarpetek kolarskich nigdy nie za wiele 😉

3. Metronom pływacki. Pływanie na wodach otwartych lubi wysoką frekwencję. Z tym stwierdzeniem prędzej czy później spotyka się każdy triathlonista, a na poprawę frekwencji nie wpływa nic lepiej niż metronom, który dyktuje rytm. Poza tym ma on więcej zastosowań. Poprzez ustawienie sygnału co określony czas możemy łatwo kontrolować czy płyniemy równo (przydatne zwłaszcza na dłuższych ciągach).

4. Omius. Nieco droższy gadżet i też dla bardziej wymagających zawodników. Omius to producent innowacyjnej chłodzącej opaski na głowę, która idealnie sprawdzi się w trakcie upałów.

5. Zestaw kluczy rowerowych (narzędziownik).  Niezbędny narzędzie na wszelkich treningach kolarskich. Szybki dostęp to najpotrzebniejszych imbusów pozwoli zawsze dokręcić poluzowane śruby.

6. Porządny ręcznik z mikrofibry. Dobry ręcznik basenowy moim zdaniem musi spełniać dwa podstawowe kryteria. Zajmować mało miejsca i bardzo dobrze wchłaniać wodę. Warto na to zwrócić uwagę wybierając taki prezent, a naprawdę szybkie wyatrcie się po rannym treningu kiedy śpieszymy się do pracy jest na wagę złota!

7. Pasek na numer startowy. Rzecz z cyklu, która jest niezbędna na każdych zawodach, a często zapominamy. Warto mieć nawet dwa paski startowe i drugi przez cały okres startowy trzymać gdzieś w schowku w samochodzie, żeby mieć pewność, że nigdy go nie zapomnimy.

8. Bidony/shakery. Są to rzeczy, które co kilka tygodni się wymienia i chyba nie ma osoby, która z nich nie korzysta. A dobrej jakości bidony w ciekawej kolorystyce czy trafnym hasłem zawsze sprawią usmiech obdarowanego.

9. Wosk na łańcuch. Ze smarowaniem łańcucha jest trochę tak jak z rolowaniem. Każdy wie, że trzeba robić, ale ciężko się za to zabrać 😉 Jednak jeśli już triathlonista smaruje łańcuch dobrze, żeby to był preparat wysokiej jakości, bo pewnie kolejne smarowanie będzie za więcej niż zalecane 300-400km. Ja ze swojej strony polecam wosk, gdyż dzięki niemu mamy dużo mniej zabrudzeń, a często jego własciwości starczają na dłużej niż to ma miejsce w przypadku zwykłego smaru.

10. Trislide. Obtarcia szyi od pianki podczas pływania open water, to klasyczny problem. Trislide jest jednym z lubrykantów, który pozwala uniknąć tego dyskomnfortu. Dodatkowo na zawodach pozwoli szybciej zdjąć nogawki i rękawki pianki. Dla wtajemniczonych można też skorzystać z wazeliny czy innych kremów 😉

11. Klej do pianki. Niestety neoprenowe struktury są niezwykle delikatne i nawet korzystając z rekawiczek przy zakładaniu można ją uszkodzić. Chyba nie ma osoby, która przy regularnym pływaniu w piance ma ją w idealnym stanie. Wszelkie mniejsze uszkodzenia jesteśmy w stanie sami naprawić wykorzystując do tego specjalny klej jak Black Witch.

12. Torba na piankę. Bardzo przydatny gadżet przy pływaniu open water, ale jakoś nie widziałem go w Polsce, pozwala na bezproblemowe zdjęcie pianki bez chodzenia w niej po piachu, a potem trasnport bez moczenia np fotela samochodowego.