Przywozimy z Florydy slota na Hawaje!

utworzone przez | lis 13, 2025 | 0 komentarzy

IRONMAN Florida 2025 był dla zawodników z naszego teamu pełen kontrastów. Z jednej strony sukces Andrzeja, który zdobył slot na IRONMAN World Championship na Hawajach. Z drugiej – trudne doświadczenia Lecha i Szymona, którzy zmierzyli się z jednym z najtrudniejszych wyścigów w swoim życiu. Trzy różne historie z jednego weekendu.

Koń z Konina ze slotem na Hawaje – relacja z wyścigu Andrzeja

To już drugi zawodnik z naszego teamu, który za rok stanie na starcie IRONMAN World Championship w Konie (pierwszy to Krzysztof Branny). Andrzej, którego w teamie nazywamy Koniem z Konina był pierwszy w swojej kategorii M45-49. A było ich 150.

Jak to wyglądało? Wyścig rozpoczął bardzo solidnie. Pływanie ukończył w czasie 1:10:36, co dało mu 20. miejsce w swojej kategorii. Teraz rower – i tu robi się ciekawie.Trasa na Florydzie była pofałdowana (czyli nic z tych płaskich, szybkich tras, o których niektórzy marzą), a do tego nie była całkowicie wyłączona z ruchu samochodowego. Wiesz, co to oznacza? Dodatkowy stres, konieczność ciągłej koncentracji i przede wszystkim – mądre gospodarowanie siłami. Andrzej w połowie roweru był już w ścisłej czołówce M45-49. To tam zaczął budować swoją przewagę.

Ale prawdziwe show zaczęło się na biegu. Maraton w czasie 3:14:37 – najlepszy wynik tego dnia w całej kategorii M45-49! To właśnie na tych 42 kilometrach Andrzej pokazał swoją klasę i zapewnił sobie ten upragniony slot na Hawaje.

Czas końcowy? 9:07:38. W klasyfikacji generalnej OPEN zajął 25. miejsce wśród ponad 1200 zawodników. Za rok będzie reprezentował nasz team na najważniejszych zawodach triathlonowych.

Przeczytaj :Czy warto mierzyć stężenie mleczanu? 

Lekcja pokory – start Lecha i Szymona

Zupełnie inaczej wyglądał wyścig Lecha Jarońca i Szymona Fajoka. IRONMAN Florida potraktował ich zdecydowanie bardziej surowo i dał się poznać jako „najtrudniejszy wyścig w życiu”.

Szymon wykręcił czas 9:24:31, a Lech 10:33:53. Ale czasy to tylko liczby, które niewiele mówią o tym, czego naprawdę doświadczyli tam na trasie.

Ich własna relacja pokazuje jednak, że z tego startu – mimo trudności – wyciągnęli masę cennych lekcji: „Mega dużo się nauczyliśmy i przetestowaliśmy. Ja zobaczyłem jak to jest przelecieć pół świata z rodziną razem z logistyką zawodów itp. Skumaliśmy jak i po co robić heat prep (przygotowanie do wysokich temperatur – przyp.). Poznaliśmy totalnie inną atmosferę zawodów niż w Polsce i Europie. Przy okazji uskuteczniliśmy sporo zwiedzania lokalnej gastronomii, a wiedza jak zrobić maraton na bombie marszobiegiem też może się kiedyś przydać…”

I tutaj ważna rzecz – chłopaki nie gonią za slotami na Hawaje. Patrzą na swój rozwój długoterminowo, a to podejście jest kluczowe w triathlonie. Jak sami mówią: „Co do slotów na Hawaje. My się nigdzie nie wybieramy. Doskonale znamy swoje miejsce w szeregu. Znamy też nasze możliwości. W najbliższych latach będziemy robili około 2 IM rocznie. Najprawdopodobniej jednego w Europie i jednego w egzotycznych lokalizacjach. Zobaczymy ile to zajmie, ale obaj jesteśmy przekonani że wcześniej czy później slota zdobędziemy.”

Konsekwentnie nad tym pracują – i właśnie takie podejście, bez presji natychmiastowych rezultatów, prowadzi do trwałego sukcesu. Nie musisz mieć tylko idealnych startów (zresztą nie ma czegoś takiego jak zawodnik, który ma na koncie wyłącznie perfekcyjne wyścigi). Ważne, żebyś umiał wyciągać wnioski i iść dalej.

Powiązane artykuły: