Nawigacja w Open Water to temat dość obszerny i zależy przede wszystkim od sytuacji w jakiej się znajdujemy, a także od warunków w jakich przyjdzie nam się ścigać. Wiadomo, że najlepiej w wodzie jest stawiać jak najmniejszy opór, ale nie zawsze wynurzenie samych oczu będzie wystarczało, aby skutecznie nawigować.

*Jeśli wolisz oglądać zamiast czytać, na dole, pod artykułem znajdziesz video.

 

Z doświadczenia wiem, że poprawna nawigacja na wodach otwartych jest priorytetem. Na nic nam urwane sekundy na każdych 100m jak nadrabiamy na dystansie 200-300m. Na zawodach są sytuacje kiedy boja nawigacyjna jest daleko, słońce świeci prosto w twarz lub osoby płynące przed nami zasłaniają nam horyzont i potrzebujemy zobaczyć nieco więcej. Poniżej przedstawiam trzy metody nawigacji, każda kolejna pozwoli nam zobaczyć więcej, ale będzie to następowało kosztem większych oporów w wodzie.

I Metoda
Metoda, którą najczęściej stosuję i rekomenduję, gdyż w bardzo małym stopniu zwiększa generowany opór, a przy płaskiej tafli wody jeziora jestem w stanie wszystko zobaczyć. Polega na minimalnym wyjściu oczu nad taflę wody jak krokodyl. Następnie bierzemy oddech na bok. Metoda ta wymaga nieco koordynacji i podczas nauki warto wpleść zadania nawigacji przy każdym cyklu. Pozwoli to dość szybko złapać prawidłową koordynację. W skrócie, jeśli oddychamy na prawą stronę, to z prawą ręką idzie nawigacja, a z lewą oddech.
II Metoda
W przypadku kiedy ktoś płynie przede mną, boja jest daleko i potrzebuję zobaczyć więcej, wynurzam głowę wyżej i od razu biorę oddech. Odbywa się to kosztem zwiększonego oporu i mniejszej jakości pracy pod wodą, gdyż jedną ręką muszę się nieco podeprzeć, aby wyjść do góry. Jednak nawet w takich sytuacjach nawiguję w taki sposób jedynie co któryś raz, aby sprawdzić poprawność obranego toru.
III Metoda
Jest to kraul ratowniczy. Tutaj zobaczymy już wszystko dookoła. Z tej metody korzystam w kryzysowych sytuacjach, np. kiedy start jest z samego rana i ostre słońce swieci prosto w twarz, wtedy zlokalizowanie boi jest naprawdę ciężkie. Minus jest oczywisty, stawiamy bardzo duży opór w wodzie i nasze tempo mocno spada. Dlatego korzystajmy z niej naprawdę w kryzysowych sytuacjach.
Jak często nawigować?
Jest to bardzo dobre pytanie i odpowiedz z reguły jest prosta: częściej niż myślisz. Warto tutaj zwrócić uwagę na pływaków z wód otwartych czy czołowych triathlonistów, nawigują oni często co 2-3 cykl i ich tor płynięcia jest naprawdę optymalny. Nie ma opcji, żeby osoba średnio opływana nawigując co 30-40m płynęła optymalnym torem, moim zdaniem nawigacja co kilka cykli to minimum.
Umiejetność oddychania „co 3”
Nie będę teraz wgłębiał się w temat oddychania co drugi czy co trzeci ruch. Bardziej chciałem zwrócić uwagę, aby być w stanie wziąć oddech także na drugą stronę. Świadomość swojego położenia podczas wyścigu względem innych uczestników budujemy też poprzez rejestrowany obraz przy oddechu na bok. Czasem się zdarzy tak, że obok nas jest luźniej, z jednej strony mocno razi słońce i wzięcie oddechu na drugą stronę pozwoli płynąc w większym komforcie, a po drugie znacznie bardziej zwiększyć świadomość naszego położenia