Ascis Metaspeed Sky i Nike Alphafly to obecnie jedne z najpopularniejszych butów startowych z karbonową wkładką. Mimo że ważą tyle samo, mają podobny drop i zastosowanie, to są to buty zupełnie różne. Przeprowadziłem test tych butów na różnych tempach i porównując je dodatkowo do typowej treningówki, czyli do NB 1080!

*Jeśli wolisz oglądać zamiast czytać, na dole, pod artykułem znajdziesz video.

Test rozpocząłem od przebiegnięcia w każdych butach odcinka 1600m w tempie 4:30/km. Przerwa między kolejnymi powtórzeniami była do pełnego wypoczynku i wynosiła z reguły 3-4 minuty, aż do spadku tętna w okolice 100 uderzeń na minutę. Finalnie zrezygnowałem z umieszczenia tętna w zestawieniu danych z powodu kilku zakłóceń w pomiarze i nie chciałem przedstawiać do końca rzetelnych parametrów, tym bardziej, że do moich subiektywnych odczuć nie miałem wątpliwości i subiektywne odczucia wysiłku wyznaczyłem z czystym sumieniem.

Co mogę powiedzieć przy tym tempie? Na pewno na plus zaskoczył mnie Alphafly, a na minus Asics. Dlaczego? W Nike’u czułem responsywność buta na bardzo wysokim poziomie, czułem się jak na sprężynach,  but był miękki, bardzo przyjemny, czułem że spokojnie mógłbym w nich biec i biec bez utraty komfortu. Z kolei w Metaspeedach czułem się niekomfortowo, but wydawał się sztywny, nie czułem wybicia. Jeśli chodzi o sam komfort to lepiej się czułem w treningowych New Balance’ach. Jeśli chodzi o porównanie danych, to jak widać subiektywne odczucia dość dobrze korelują z mocą jakiej potrzebowałem, aby utrzymać dane tempo. Porównując buty startowe do treningowego New Balance’a jest to różnica ok 3%, czyli jak widać nawet przy tych prędkościach można odczuć zysk. To co jest bardzo ciekawe to uczucie ogromnej responsywności Nike’a wcale się nie przełożyło na mniejszą moc, gdyż duże straty powodowała wysoka oscylacja pionowa i była to bardzo duża różnica w porównaniu do pozostałych butów. Na pewno na plus w Alphafly’ach wychodzi sztywność wybicia, czas kontaktu z podłożem, wspomniany wcześniej komfort i najmniejsze subiektywne odczucie wysiłku przy tym tempie. Mam wrażenie, że te buty same podpowiadają, jak mamy biec i angażują przede wszystkim wahadło tylne.

Przy kolejnym tempie, czyli 4:00/km wydarzyła się bardzo ciekawa rzecz, bo o ile przy 4:30/km bylem mocno rozczarowany chwalonym wszędzie Asicsem, tak przy tempie 4:00/km subiektywne odczucia mialem jak w Alphafly, a nawet minimalnie lepsze. Natomiast późniejsze dane mnie zdziwiły, bo przemawiały już wyraźniej na korzyść Metaspeed, a spodziewalem się wartości porównywalnych, zwłaszcza pod kątem mocy. Być może na dłuższym odcinku bym to faktycznie odczuł. To co jest bardzo ważne, to  wyraźnie widać, że w Asicisie siedzimy niżej, nie skaczemy jak w Nike i znacznie łatwiej jest zachować wyższą kadencję. W teście w ogóle nie skupiałem się na trzymaniu konkretnej kadencji – tak naprawdę but i tempo mi ją wymuszały. Jedynie się skupiałem na utrzymaniu równego tempa i luźnym swobodnym biegu. Pozostałe parametry zachowały praktycznie ten sam trend co przy pierwszej próbie.

Ostatnie tempo, czyli 3:30/km, to był tutaj popis Asicsa. Zrozumiałem już czemu tylu lekkoatletów mi go polecało, czemu prawie cała stawka triathlonistow w nim leciała na Igrzyskach i czemu Alphafly stracił dominację, a sam Nike wolał rozwijać kolejną generację Next%, a nie Alphafly. Responsywność Nike’a, którą bardzo czułem przy wolniejszym tempie tutaj przestała mi dawać taki napęd, co dokładnie potwierdza sztywność wybicia, która zrównała się z NB i prawie z Asicsem, w którym to z kolei czułem, że lecę tuż nad ziemią i jestem nie do zatrzymania. Jest to też na pewno kwestia podeszwy, o której zaraz napiszę. Warto zwrócić uwagę na różnice mocy między obuwiem treningowym a Asicsami. Jest to 20W, czyli blisko 6% różnicy vs 3% różnicy przy tempie 4:30/km – tutaj moc również bardzo dobrze koreluje z subiektywnymi odczuciami wysiłku, a powiem, że zapisywałem subiektywne odczucia, nie znając żadnych średnich wartości z poszczególnych powtórzeń, więc niczym dodatkowo się nie sugerowałem.

Podsumowując Asics Metaspeed i Nike Alphafly są to zupełnie inne buty i moim zdaniem będą miały zastosowanie w innych przypadkach. Jeśli chodzi o stabilności w bucie i jego przyczepność podeszwy. Tutaj Asics bije Nike’a na głowę. W żadnym bucie nie miałem lepszej przyczepności. W Asicsie podeszwa dosłownie się klei do podłoża, ale czuć dopiero przy szybszym bieganiu. Na pewno również na wszelkich zakrętach, nawrotach, nierównościach Asics lepiej się sprawdzi. Z kolei pod kątem komfortu, zwłaszcza przy wolniejszym tempie to Alphafly jest królem (aczkolwiek musiałem nieco przerobić ten but, żeby startować w nim w triathlonie bez skarpetek).

To gdzie się w takim razie lepiej sprawdzi dany model? Moim zdaniem Nike Alphafly to dobry wybór na dłuższe dystanse, gdzie komfort i responsywność jest na wysokim poziomie. Na teście im wolniejsze było tempo, tym bardziej kochałem Nike’a. Jest to również but, który sam idzie i w kontekście połówki Ironmana czy Ironmana może się naprawdę dobrze sprawdzić. Z kolei jeśli biegasz szybko, startujesz na krótkich dystansach lub masz lekkoatletyczną technikę biegu, to wybierzesz na 90% Asicsa. Sam się do niego w pełni przekonałem dopiero przy szybkim bieganiu. Po pierwszej próbie w tempie 4:30/km to żałowałem, że w ogóle go zamówiłem, a po ostatniej wiem, że poleci ze mną niejedne zawody. To co jest istotne przy szybszym bieganiu, to w Alphafly ciężko o wyższą kadencję, mam wrażenie, że but dość mocno wybija w górę przez co trochę traci na dynamice – co z resztą widać po oscylacji pionowej. Z kolei w Metaspeedzie odczucia mam zupełnie odwrotne.

Moim zdaniem Nike Alphafly to dobry wybór na dłuższe dystanse, gdzie komfort i responsywność jest na wysokim poziomie. Na teście im wolniejsze było tempo tym bardziej kochałem Nike’a. Jest to również but, który sam idzie i w kontekście połówki Ironmana czy Ironmana może się naprawdę dobrze sprawdzić. Z kolei jeśli biegasz szybko, startujesz na krótkich dystansach lub masz lekkoatletyczną technikę biegu, to wybierzesz na 90% Asicsa. Sam się do niego w pełni przekonałem dopiero przy szybkim bieganiu. Po pierwszej próbie w tempie 4:30/km to żałowałem, że w ogóle go zamówiłem, a po ostatniej wiem, że poleci ze mną niejedne zawody. To co jest istotne przy szybszym bieganiu, to w Alphafly ciężko o wyższą kadencję, mam wrażenie, że but dość mocno wybija w górę przez co trochę traci na dynamice – co z resztą widać po oscylacji pionowej. Z kolei w Metaspeedzie odczucia mam zupełnie odwrotne.

Było dużo porównywania, sporo liczb, ale mam nadzieję, że dzięki temu każdy podejmie trafną decyzję przy wyborze buta, jeśli zastanawiał się nad tymi dwoma modelami. Mam nadzieję też, że porównanie w tym zestawieniu modelu typowo treningowego również pomoże podjąć Ci decyzję czy faktycznie warto wydawać tyle pieniędzy na topowe startówki. Oczywiście warto, żebyś przy tym pamiętał, że technika biegu również ma bardzo duże znaczenie i ja przykładowo jestem triathlonistą biegającym ze śródstopia z rekordem życiowym na 10km lekko poniżej 33′. Także zawodnik początkujący biegający z pięty może mieć nieco inne odczucia. Niemniej jednak trend pewnych zachowań w przedstawionych butach przy danych prędkościach powinien być zachowany niezależnie od zawodnika.